Join for FREE | Take the Tour Lost Password?
[x]

deviantART

 
About Me Member Portrait Photographer Joanna17/Female/Poland Recent Activity Deviant for 1 Year
Needs Premium Membership
Statistics 1,221 Deviations
2,818 Comments
16,106 Pageviews

Topik na topika

Sat Oct 31, 2009, 3:55 AM
  • Mood: Lazy
  • Listening to: Kind woman
  • Reading: Orbitowski L. "Trace cieplo"
  • Watching: Lolita, fragmenty
  • Drinking: water
Papierowa maszyna doigra się w końcu, pewien mężczyzna przyszedł w niedzielę-jak zawszę na mszę, jak zawszę. Papierowa maszyna stała przed krzyżem i czaiła się jak mysz, pewien mężczyzna, który zjawia się w niedzielę nastą-pił na papierową maszynę. Siadał w siódmym rzędzie, na głowie miał koka bujnych loczków, czarnych jak księżyc.
Darmowy gospel towarzyszył mu na twarzy, ś-piewał jak oszalały, nucił piękne melodię, cały kościół drżał w jego bębenkach. Pamiętam jak go ujrzałam... pierwszy raz, nie spojrzał na mnie tamtej niedzieli, dziś patrzy jak dziwak spod żulowskiego sklepu tarmosząc drobne w kieszeni. Zastanawiało mnie czy stuka na jabola. I pamiętam jak zaprosił mnie na spacer, był ciepły typowo wiosenny wieczór, słońce dawno znikło z pola widzenia tutejszej ludności. Stałam jak wryta w drzewo, on mówił o błahych istotach XX wieku, które spotkał w drodze do sklepu i na przejściu inwalidzkim.
Słuchałam zirytowana, nie ważyłam się wtrącać, wiedziałam, że mam tylko słuchać, potakiwać i mruczeć jak oszalała.
Zapytał mnie czy powinien mnie zostawić. Pokręciłam przecząco głową, nie miałam ochoty na powrót do gniazdka, w jakim siedziało stado zmodyfikowanych ptaków skomlących o żarcie. Zrozumiał i pociągnął mnie w głąb alei oszustów i kłamców. Ciągnął mnie niebywale. Postanowiłam, że będę bezwładną kukłą wiszącą we wszechświecie. Zamknął moje powieki i kazał wyobrazić sobie świat odwrócony do góry nogami, wyobraziłam. Kazał wzlecieć jak Ikar, fantazjowałam popijając kefir o smaku niedbałości i ziarnka skromności.

[...]
później odprowadził mnie do alei złudności, szłam sama nie oglądając się w przeszłość, nadal huczała mi w głowie, tłumiły krople jezior i rzek, dorzeczy Eufranu i Indusu..
24 października 1989 roku niedziela była obolała jak kaftan żelaza, nie spotkałam go w kościele, ani w alejach, ani w wyobraźni, pamiętam, że ojciec myślał o mnie jak o szurniętej
- czyż ty oszalała Józefie, powtarzał.
Gdzie są twoje aleje, kościoły?- pytał.

Po kilkunastu latach uświadomiłam sobie, że jestem mężczyzną, z kości, jaj i członków.
Mój mózg wibrował w dziewczęcej półkoli.
Gronostaje, bruzdy na twarzy stawały się takie delikatne, stopa Achillesa i łódka starego człowieka stawały się zrozumiałe, wspólne, banalne.

wciąż myślałam, że nazywam się kobieco.

Znikła moja blizna, kobieca blizna.

deviantID

D-z-o-i-m-j-e-s-t-e-m
m-a-m-o
i-
t-a-t-o

Devious Info

  • Current Residence: Gdynia, PL
  • Interests: Historią, Zdjęciami, II Wojną Światową.
  • Favourite photographer: guy bourdin

deviantART Community Board

[x]

Comments


Hidden by Owner
Hidden by Owner
Hidden by Owner
Hidden by Owner
Hidden by Owner
Hidden by Owner
Hidden by Owner
Hidden by Owner
Hidden by Owner
Hidden by Owner

Site Map